WEBVTT

00:06.089 --> 00:08.633
DWADZIEŚCIA PIĘĆ LAT TEMU
NOWOJORSKA POLICJA

00:08.717 --> 00:12.762
MUSIAŁA STAWIĆ CZOŁA NAJWIĘKSZEMU
MASOWEMU MORDERSTWU W HISTORII USA.

00:15.432 --> 00:19.894
To wszystko naprawdę się nam przydarzyło.

00:26.568 --> 00:29.946
Nie było brutalniejszego morderstwa.

00:31.406 --> 00:34.409
W ataku zginęły tysiące ludzi.

00:35.118 --> 00:36.453
Nie byliśmy gotowi.

00:37.328 --> 00:41.750
Nie tylko jako policjanci,
ale w ogóle jako ludzie.

00:42.333 --> 00:46.254
Nie miałem poczucia kontroli,
jakie towarzyszy mi przy śledztwie.

00:47.464 --> 00:50.759
Chciałem tylko przetrwać ten dzień.

00:51.509 --> 00:53.887
To był prawdziwy test.

00:53.970 --> 00:57.348
Test pracy zespołowej.

00:57.432 --> 00:59.726
Test relacji z partnerem.

00:59.809 --> 01:02.020
Dowód tego, jak cenne jest życie.

01:03.146 --> 01:08.401
Pół miasta znało jakąś ofiarę
lub był nią ktoś z rodziny.

01:08.485 --> 01:13.740
Ale minęło wiele lat.
Nowe pokolenie tego nie pamięta.

01:13.823 --> 01:17.494
Nie doświadczyli tak potwornej tragedii.

01:18.328 --> 01:20.246
Całe miasto się zjednoczyło.

01:20.330 --> 01:22.040
PRZETRWAMY

01:22.123 --> 01:25.835
Pochodzenie czy narodowość
nie miały znaczenia.

01:25.919 --> 01:28.338
Tego dnia byliśmy po prostu ludźmi.

01:29.756 --> 01:31.841
Minęło już 25 lat.

01:32.509 --> 01:35.428
Ale tamten dzień
na zawsze odmienił moje życie.

01:36.054 --> 01:39.057
Świat sprzed 10 września dobiegł końca.

01:40.058 --> 01:42.644
Rozpoczęła się 20-letnia wojna.

01:44.896 --> 01:46.231
Zmienił się mój świat.

01:47.732 --> 01:49.859
I nie tylko mój.

01:56.282 --> 01:59.869
Dzięki nam ludzie wracają do domów
i mają spokojny sen.

02:01.121 --> 02:04.332
Rodzina musi wiedzieć,
kto zamordował ich bliskiego.

02:05.750 --> 02:09.379
Współczucie dla ofiar jest najważniejsze.

02:09.963 --> 02:14.384
Lubię zaglądać za kulisy.
Co naprawdę się wydarzyło?

02:15.802 --> 02:19.848
Chcesz odkryć prawdę. To robią detektywi.

02:20.348 --> 02:23.268
Instynkt każe nam pomóc ludziom.

02:23.977 --> 02:27.564
Policja w Nowym Jorku…

02:29.858 --> 02:30.692
To jest to.

02:31.734 --> 02:35.405
WYDZIAŁ ZABÓJSTW: NOWY JORK

02:45.707 --> 02:49.544
Wspaniale było podziwiać wieże
z poziomu chodnika.

02:49.627 --> 02:53.006
Jako dziecko musiałem zadzierać głowę.

02:53.089 --> 02:56.509
Pięły się jakby do nieba.

02:58.011 --> 03:01.097
W World Trade Center
pracowała moja ciotka JoAnn.

03:01.180 --> 03:05.685
W wieży północnej
na 103. i na 105. piętrze.

03:06.311 --> 03:12.150
Od 18 roku życia pracowała
dla biura maklerskiego Cantor Fitzgerald.

03:12.233 --> 03:15.737
Po latach została
wiceprezeską i partnerką.

03:16.654 --> 03:20.158
Była moją ciotką,
ale traktowałem ją jak siostrę.

03:20.241 --> 03:23.661
Zajmowała się mną,
wybawiała mnie z kłopotów.

03:23.745 --> 03:25.455
Była tylko 13 lat starsza.

03:26.664 --> 03:32.378
Na początku swojej kariery
zabrała mnie do World Trade Center.

03:32.462 --> 03:34.505
Miałem pięć lat.

03:34.589 --> 03:38.134
Ekscytowało mnie,
że widzę coś pierwszy raz.

03:38.843 --> 03:43.014
Jadąc windą do góry,
czułem się jak w rakiecie.

03:44.974 --> 03:48.895
W ciągu kilku minut
wjechaliśmy na setne piętro.

03:48.978 --> 03:53.733
Uszy się zatykały, a podejściu do okna

03:53.816 --> 03:57.904
wysokość naprawdę potrafiła przytłoczyć.

03:58.571 --> 04:01.324
Wieże miały po 110 pięter.

04:01.908 --> 04:05.536
Pracowało w nich nawet 50 tysięcy osób.

04:05.620 --> 04:07.664
Budynki miały własny kod pocztowy.

04:08.748 --> 04:14.879
Każdy obszar w Stanach Zjednoczonych
ma własny kod pocztowy,

04:14.963 --> 04:17.215
a te dwa budynki musiały mieć osobny.

04:17.298 --> 04:22.470
Zostały zaprojektowane w taki sposób,
by wytrzymać silne wiatry, zamiecie,

04:22.553 --> 04:26.057
uderzenia piorunów, a nawet samolotów.

04:26.140 --> 04:28.977
Były uważane za niezniszczalne.

04:30.645 --> 04:31.771
26 LUTEGO 1993 ROKU

04:31.854 --> 04:36.484
Pięć ofiar i ponad 1000 rannych
po wybuchu bomby w World Trade Center.

04:36.567 --> 04:39.279
Chaos w dolnym Manhattanie.

04:39.862 --> 04:43.032
W lutym 1993 roku
doszło do ataku terrorystycznego.

04:44.033 --> 04:49.831
Terroryści wjechali do garażu podziemnego
vanem pełnym materiałów wybuchowych.

04:50.540 --> 04:53.459
Auto wybuchło,
ale zniszczenia były minimalne.

04:54.460 --> 04:57.797
Usłyszałam, jak ktoś mówi:
„Te wieże są niesamowite.

04:57.880 --> 05:01.467
Przetrwały taki wybuch.
Nie mogę uwierzyć”.

05:03.136 --> 05:09.976
Dopiero tamtego dnia zrozumiałem,
że wieże mogą być celem terrorystów.

05:10.059 --> 05:14.897
Były symbolem siły i dumy.

05:14.981 --> 05:18.943
Gdy nadlatywało się znad Atlantyku,

05:19.527 --> 05:21.279
widziało się właśnie je.

05:23.114 --> 05:27.285
Rok po zamachu
ustawiono bariery z cementu,

05:27.368 --> 05:29.829
by nie dało się uderzyć w budynki

05:29.912 --> 05:35.293
ciężarówką lub autem
z ładunkiem eksplodującym.

05:35.877 --> 05:39.630
Wszyscy byli przekonani,
że coś takiego się nie powtórzy.

05:44.385 --> 05:47.388
11 WRZEŚNIA 2001 ROKU

05:47.472 --> 05:48.890
Był wtorek.

05:50.850 --> 05:52.060
Piękna pogoda.

05:53.394 --> 05:55.480
Ani jednej chmurki.

05:57.357 --> 05:59.192
Musiałem pojechać do sądu.

05:59.776 --> 06:04.530
Pracowałem w jednostce antyprzestępczej
i rozpoczynał się proces kieszonkowca.

06:05.239 --> 06:07.200
Musiałem popłynąć promem.

06:09.077 --> 06:14.707
Wysiadłem na Manhattanie
i ruszyłem w stronę dworca.

06:15.666 --> 06:20.630
Zdążyłem przejść kilka kroków,
kiedy usłyszałem serię wybuchów.

06:22.715 --> 06:23.549
Brzmiały tak…

06:26.052 --> 06:30.765
Pomyślałem: „Co to, kurwa?”.
Ale szedłem dalej.

06:31.349 --> 06:35.686
Wsiadłem do metra.
Musiałem być w sądzie o 9.00.

06:35.770 --> 06:38.773
13. POSTERUNEK

06:38.856 --> 06:42.068
Obudziłem się
w pokoju sypialnym posterunku.

06:42.652 --> 06:45.571
Czasami przez kilka dni
nie wracałem do domu.

06:47.407 --> 06:52.203
Właśnie wpisałem się do dziennika,
gdy zobaczyłem ABC News.

06:52.286 --> 06:57.375
Pokazywali wieże po wbiciu samolotów.

06:57.458 --> 07:00.628
Samoloty brzmiały jak pociski.

07:00.711 --> 07:02.630
A potem nastąpił wybuch.

07:04.590 --> 07:10.304
Dyspozytor zgłosił,
że w wieżę wbiła się mała cessna.

07:11.264 --> 07:17.353
Ale z autostrady widziałem,
że to nie był mały samolot.

07:17.436 --> 07:19.772
To był samolot odrzutowy.

07:20.606 --> 07:22.358
Cholera jasna!

07:24.652 --> 07:26.112
Myślałem jak policjant.

07:27.405 --> 07:32.368
Wiedziałem, że będzie wiele ofiar.

07:33.411 --> 07:39.959
Odstawiłem dwóch synów do podstawówki,
gdy usłyszałem, co się stało.

07:40.042 --> 07:43.087
Poważna katastrofa w Nowym Jorku.

07:44.755 --> 07:50.970
Jako szef detektywów,
a do tego mieszkaniec Manhattanu,

07:51.053 --> 07:52.972
wiedziałem, że muszę tam jechać.

07:53.598 --> 07:59.479
Jako jeden z niewielu wróciłem do domu,
by stawić się w garniturze,

07:59.562 --> 08:04.108
bo w maju wpadłem w kłopoty,
gdy stawiłem się w szortach.

08:04.192 --> 08:07.278
19. POSTERUNEK

08:07.361 --> 08:11.073
Patrolowałem górny Manhattan
z ramienia 19. posterunku.

08:11.949 --> 08:13.659
To było bez precedensu.

08:13.743 --> 08:18.998
Na miejscu musiała stawić się
policja z całego Nowego Jorku.

08:21.542 --> 08:26.631
Pracowałam w 19. posterunku.
Moim partnerem był Pete Panuccio.

08:26.714 --> 08:31.636
Pojawiła się dyspozycja:
mobilizacja jeden na osiem.

08:32.220 --> 08:34.472
Ośmiu funkcjonariuszy i sierżant.

08:34.555 --> 08:38.184
Jedziemy w stronę One World Trade Center.

08:38.267 --> 08:43.147
Joanne Down była w pierwszej grupie,
która wyruszyła z 19. posterunku.

08:44.315 --> 08:46.859
Mieliśmy spotkać się
na rogu Church i Vasey.

08:46.943 --> 08:48.027
PUNKT DOWODZENIA

08:48.110 --> 08:53.199
Powiedziałem porucznikowi,
byśmy pojechali autem.

08:57.119 --> 08:58.621
Jechałem pociągiem.

08:59.747 --> 09:03.834
Wysiadłem przy Municipal Building
znanym z Prawa i porządku.

09:04.418 --> 09:08.172
Ruszyłem w stronę
tego ikonicznego budynku,

09:08.256 --> 09:10.591
a wszyscy wokół zadzierali głowy.

09:12.843 --> 09:15.263
Spojrzałem w górę.

09:17.098 --> 09:20.101
Zobaczyłem wielką dziurę
w wieży północnej.

09:21.185 --> 09:22.728
Wieże były ogromne.

09:23.229 --> 09:25.940
Każdego dnia
gościły dziesiątki tysięcy osób.

09:26.023 --> 09:27.483
Znałem wiele z nich.

09:29.193 --> 09:32.989
Od razu zadzwoniłem
pod numer 212-938-5029.

09:33.072 --> 09:35.032
Do biura JoAnn.

09:35.992 --> 09:40.579
Usłyszałem ciągłe pikanie,
a nie typowy sygnał zajęcia.

09:41.330 --> 09:44.500
Jakby telefon był poza zasięgiem.

09:45.126 --> 09:48.838
O dziewiątej powinna być w pracy.
Pomyślałem tylko: „O cholera”.

09:50.381 --> 09:51.299
Ruszyłem tam.

09:52.717 --> 09:53.926
Aż nagle…

09:55.303 --> 09:58.973
Tamten pierwszy dźwięk,
który wydawał mi się echem,

10:00.057 --> 10:03.102
tym razem usłyszałem bez echa.

10:03.185 --> 10:04.478
Wielki wybuch.

10:07.773 --> 10:09.775
Padłem na ziemię.

10:11.861 --> 10:13.362
Jebany drugi samolot.

10:18.951 --> 10:21.454
Byliśmy na 78. piętrze wieży południowej.

10:21.537 --> 10:23.456
Siedzę tutaj tylko dlatego,

10:23.539 --> 10:27.335
że staliśmy po drugiej stronie
od miejsca uderzenia samolotu.

10:33.007 --> 10:37.303
Nagle padłem twarzą na podłogę.
Nie wiedziałem, co się dzieje.

10:37.803 --> 10:39.055
Zapadła ciemność.

10:41.807 --> 10:43.768
Słyszałem płacz i krzyki.

10:45.144 --> 10:50.524
Obok leżała kobieta, którą znałem.
Potrząsnąłem nią: „Wszystko gra?”.

10:51.150 --> 10:53.444
Nie odpowiedziała. Była martwa.

10:54.779 --> 10:57.198
Wszędzie wokół leżały ciała.

10:57.948 --> 11:01.494
Zapanował wielki chaos.
Nikt nie wiedział, co się dzieje.

11:03.788 --> 11:10.169
Wydział zabójstw, jak wszyscy,
miał stawić się na miejscu katastrofy.

11:11.545 --> 11:17.093
Jechaliśmy na kogutach
z dwójką partnerów z 13. posterunku.

11:18.010 --> 11:22.598
Nagle zobaczyliśmy dym
wydobywający się z wieży południowej.

11:22.682 --> 11:26.060
Zrozumieliśmy, że druga wieża też dostała.

11:28.688 --> 11:30.231
- Rany.
- Boże.

11:30.314 --> 11:31.774
Kolejny samolot.

11:31.857 --> 11:32.858
Boże.

11:32.942 --> 11:34.443
Rany boskie.

11:35.611 --> 11:39.323
Spojrzeliśmy na siebie i powiedzieliśmy:

11:39.407 --> 11:41.701
„To nie żaden jebany wypadek”.

11:44.912 --> 11:47.373
Od razu pomyślałem o żonie.

11:48.416 --> 11:51.836
Pracowała dla firmy Salomon Smith Barney.

11:51.919 --> 11:53.379
Była wtedy w centrum,

11:53.462 --> 11:59.718
a jeden z jej głównych klientów
miał siedzibę w wieżach.

11:59.802 --> 12:02.388
Często tam bywała.

12:03.681 --> 12:06.267
Wciąż o tym myślałem.

12:07.351 --> 12:13.274
Miałem stary telefon z klapką,
jakiś cholerny StarTAC.

12:13.357 --> 12:18.237
Zadzwoniłem do jej pracy i na komórkę,

12:18.320 --> 12:21.073
ale bez skutku.

12:21.157 --> 12:26.162
Nie było zasięgu. Całkiem nic.

12:28.706 --> 12:31.167
Miasto wypełnił chaos.

12:32.793 --> 12:37.757
Ludzie porzucali auta
na środku skrzyżowań.

12:37.840 --> 12:39.759
Zostaw auto! Uciekaj!

12:41.051 --> 12:46.682
Próbowaliśmy dotrzeć na miejsce,
na róg ulic Church i Vasey.

12:46.766 --> 12:52.438
Dojechaliśmy do połowy Maiden Lane
i dalej nie dało rady.

12:53.189 --> 12:59.779
Wysiedliśmy z radiowozu
i pobiegliśmy w stronę wież.

13:02.531 --> 13:07.828
Gdy zbliżaliśmy się na miejsce,
spojrzeliśmy w górę.

13:08.412 --> 13:12.541
Ludzie zwisali z belek nośnych.

13:14.293 --> 13:17.087
Z wnętrza wydobywał się czarny dym.

13:17.588 --> 13:20.174
Ludzie rzucali na ziemię kartki.

13:20.257 --> 13:23.844
„Pomocy! Jestem na takim a takim piętrze”.

13:24.470 --> 13:26.597
To było…

13:29.350 --> 13:32.561
nie do przyswojenia.

13:33.145 --> 13:39.944
Sierżant kazał nam biec dalej,
by dotrzeć do punktu dowodzenia,

13:40.027 --> 13:42.738
gdzie powiedzą nam, co mamy robić.

13:45.449 --> 13:49.787
Pożar na 78. piętrze był niewyobrażalny.

13:51.539 --> 13:56.836
Wciąż słychać było trzaski.
Panował chaos i było coraz gorzej.

13:57.503 --> 14:00.589
Kawałek sufitu zwalił mi się koło głowy.

14:01.465 --> 14:04.843
Wiedziałem, że muszę czym prędzej uciekać,

14:04.927 --> 14:08.722
ale byłem na 78. piętrze
płonącego budynku.

14:08.806 --> 14:10.307
Nie miałem pomysłu.

14:12.893 --> 14:16.897
Chcieliśmy pomóc ludziom,
którzy wybiegali z budynku.

14:18.274 --> 14:20.317
Ruszyłam w ich stronę,

14:20.401 --> 14:25.281
kiedy sierżant złapał mnie za kark
i pociągnął do tyłu.

14:26.991 --> 14:28.826
Ktoś skoczył…

14:29.952 --> 14:31.495
i spadł obok mnie.

14:34.790 --> 14:37.084
Zabił przypadkową osobę.

14:38.586 --> 14:40.296
To było straszne.

14:40.921 --> 14:42.423
Straszny widok.

14:43.591 --> 14:45.759
Nie mogliśmy nic zrobić.

14:48.429 --> 14:52.933
Najgorszy w tym wszystkim był dźwięk.

14:56.228 --> 14:57.187
Przepraszam.

15:05.654 --> 15:07.531
Gdy ciało uderza o ziemię…

15:09.033 --> 15:10.534
z takiej wysokości,

15:11.869 --> 15:14.413
wydaje dźwięk jak tłuczone szkło.

15:17.625 --> 15:19.835
To drastyczny widok.

15:27.843 --> 15:31.388
Jako nowojorski detektyw
miałem do czynienia ze śmiercią,

15:32.222 --> 15:36.435
brutalnymi morderstwami,
przemocą i tak dalej.

15:37.394 --> 15:42.149
Najbardziej przerażającą rzeczą,
która na zawsze zapadła mi w pamięć,

15:43.359 --> 15:47.821
było to, że ci biedni ludzie
woleli wyskoczyć z tak wysoka,

15:47.905 --> 15:49.365
niż spłonąć żywcem.

15:50.282 --> 15:51.492
Nie mieli szans.

15:51.575 --> 15:56.955
MIEJSCE UDERZENIA: PIĘTRA OD 78 DO 85

15:57.039 --> 15:57.957
78. PIĘTRO

15:58.040 --> 15:59.500
Byłem na 78. piętrze.

16:00.292 --> 16:03.003
Miałem dwóch synów,
którzy mnie potrzebowali,

16:03.754 --> 16:05.714
ale nie umiałem się wydostać.

16:05.798 --> 16:09.510
Uniemożliwiały to gruz i gorąco.

16:09.593 --> 16:12.930
Wpadłem na dwie kobiety i dwóch mężczyzn.

16:13.013 --> 16:15.140
Znaleźliśmy pustą klatkę schodową.

16:15.224 --> 16:17.017
Zeszliśmy na 75. piętro,

16:18.394 --> 16:23.649
gdzie wpadliśmy na dwóch strażaków.

16:23.732 --> 16:27.903
Mieli na plecach butle tlenowe
i całą masę sprzętu.

16:27.987 --> 16:31.031
Rzuciliśmy, że na 78. piętrze
jest naprawdę źle.

16:31.115 --> 16:36.078
Odparli: „Nie martwcie się o nas.
Martwcie się o siebie.

16:36.161 --> 16:38.956
Uciekajcie. Wszystkim się zajmiemy”.

16:39.039 --> 16:42.418
To pokazało mi, jak ci ludzie myślą

16:42.501 --> 16:46.296
i jak zachowują się w takich sytuacjach.

16:46.880 --> 16:47.965
Ruchy!

16:49.925 --> 16:55.597
Policjanci z dolnego Manhattanu
przeprowadzali ewakuację budynków.

16:56.390 --> 16:59.518
Policjanci z górnego Manhattanu
byli z nami.

17:00.060 --> 17:05.023
Przenieśliśmy się do Park Place,
pół przecznicy od World Trade Center.

17:05.107 --> 17:10.904
Przydzielali po cztery osoby na piętro
do pomocy przy ewakuacji.

17:12.990 --> 17:17.119
Po drodze trafiliśmy na szczątki,

17:17.202 --> 17:21.832
ale pokonaliśmy je
i dostaliśmy się na 40. piętro.

17:22.499 --> 17:26.003
Trafiliśmy na policjanta w windzie,
który rzucił do nas:

17:26.086 --> 17:27.963
„Chodźcie, zjedziemy”.

17:29.757 --> 17:31.383
Zjechaliśmy na parter.

17:31.467 --> 17:34.887
Wszędzie wokół był pył i bałagan.

17:34.970 --> 17:37.806
Niesłychane. Ciężko było coś zobaczyć.

17:39.349 --> 17:41.185
Wyszliśmy z budynku.

17:42.352 --> 17:45.022
Nie rozumiałem, co się dzieje.

17:45.105 --> 17:47.066
Mogę to tylko nazwać chaosem.

17:50.110 --> 17:53.572
Zapewne nie wyglądałem najlepiej.

17:53.655 --> 17:56.617
Podbiegła policjantka
i kazała mi iść za nią.

17:56.700 --> 18:01.455
Nie znałem jej.
Wiedziałem tylko, że mi pomaga.

18:01.538 --> 18:03.415
Ktoś zrobił mi zdjęcie.

18:05.417 --> 18:10.422
Pomogła mi przejść na chodnik
i zabrała do karetki.

18:11.507 --> 18:14.009
A potem wróciła do budynku.

18:22.017 --> 18:24.394
Zajechałem pod wieże.

18:26.021 --> 18:30.442
Zobaczyłem silnik samolotu
leżący na środku ulicy.

18:30.526 --> 18:36.031
Chciałem spisać numer seryjny,
żeby zidentyfikować samolot.

18:36.615 --> 18:42.412
Pod wpływem stresu przełączyłem się
w tryb detektywa, a nie szefa.

18:43.622 --> 18:47.000
Musiałem się otrząsnąć.

18:47.084 --> 18:53.757
Przeszedłem do tymczasowej siedziby
naprzeciwko wieży południowej,

18:53.841 --> 18:57.136
by zgłosić się dowodzącym.

19:00.222 --> 19:01.765
Zbliżałem się do wież.

19:03.058 --> 19:06.270
Byłem sam. Nie wiedziałem, co robić.

19:08.063 --> 19:11.650
W akademii policyjnej
nie uczyli nas na takie wypadki.

19:12.860 --> 19:14.945
Miałem 27 lat.

19:15.028 --> 19:16.989
Albo 28, nie pamiętam.

19:17.489 --> 19:20.158
Byłem dość młody.

19:21.159 --> 19:25.998
Nie wiedziałem, co robić.
Jak mam uratować ciotkę?

19:28.876 --> 19:31.712
JoAnn była ze mną od dziecka.

19:32.504 --> 19:36.633
Była dumna z mojej kariery.
Przyszła na ukończenie akademii.

19:38.093 --> 19:40.721
Dołożyła mi 3000 dolców na pierwszy dom.

19:42.264 --> 19:43.682
Mogłem na nią liczyć.

19:44.558 --> 19:47.227
Ale jak miałem jej teraz pomóc?

19:50.272 --> 19:52.524
Szukałem jakiegoś sposobu.

19:55.027 --> 19:58.030
W końcu wpadłem na swojego porucznika.

19:59.406 --> 20:03.243
Szliśmy na południe,
wzdłuż Verizon Building.

20:03.785 --> 20:05.037
Usłyszałem dudnienie.

20:11.501 --> 20:15.839
Komórki nie działały.
Rozmawiałem przez stacjonarny.

20:15.923 --> 20:20.385
Nagle telefony na stole
zaczęły się trząść.

20:20.886 --> 20:22.804
Myślałem, że to przez metro.

20:24.056 --> 20:26.808
Ziemia zaczęła się trząść.

20:26.892 --> 20:29.227
Dudnienie zaczęło narastać.

20:29.311 --> 20:32.147
To był hałas jak przy wybuchu.

20:32.898 --> 20:36.652
Ale bardziej jakby coś się toczyło.

20:38.111 --> 20:38.946
Jakby…

20:43.283 --> 20:46.245
Nagle się zaczęło.

20:49.081 --> 20:51.250
Mój Boże!

20:55.712 --> 20:57.881
- Padnij!
- Tutaj!

20:57.965 --> 21:00.300
Byłem kilka przecznic dalej.

21:00.384 --> 21:05.430
Nagle zamiast wieży południowej
zobaczyłem kłąb białego dymu.

21:06.014 --> 21:08.308
Mój Boże!

21:09.017 --> 21:12.229
Zbliżał się w stronę
mnie i mojego partnera.

21:12.896 --> 21:14.690
Szybko.

21:16.608 --> 21:22.614
Spojrzeliśmy przez chwilę na siebie
i zaczęliśmy czym prędzej uciekać.

21:22.698 --> 21:27.119
Ukryliśmy się w domu towarowym Syms.

21:27.703 --> 21:32.749
Porucznik krzyknął do mnie:
„Wiej, kurwa!”.

21:32.833 --> 21:34.209
W nogi!

21:34.710 --> 21:36.378
Szybko!

21:39.464 --> 21:46.304
Wszyscy policjanci, którzy byli ze mną,
żeby pomagać przy ewakuacji,

21:46.388 --> 21:49.850
ruszyli w moją stronę jak stado byków.

21:50.726 --> 21:54.479
Padłam twarzą na chodnik,

21:54.563 --> 21:57.774
a oni mnie stratowali.

21:59.484 --> 22:02.821
Chyba nie mogę ich winić.

22:03.655 --> 22:05.490
Ale byłam wściekła.

22:06.199 --> 22:09.745
Poczułam trzask w kolanie i plecach.

22:10.370 --> 22:13.665
Moje ciało zalał ból.

22:14.207 --> 22:18.795
Leżałam na chodniku jak ukrzyżowana.

22:20.839 --> 22:22.215
Nie mogłam się ruszyć.

22:23.759 --> 22:29.598
Dwóch gości z 23. posterunku,
których nazwisk nigdy nie poznałam,

22:29.681 --> 22:31.516
padło na ziemię obok mnie.

22:32.184 --> 22:35.896
Spytali: „Dasz radę iść?”.
Odparłam: „A nawet biec”.

22:35.979 --> 22:37.189
Szybko!

22:37.981 --> 22:41.360
Zalewała nas fala szczątków i pyłu,

22:41.985 --> 22:45.238
więc skręciliśmy w Broadway.

22:45.322 --> 22:49.451
Padliśmy na ziemię i staraliśmy się ukryć.

22:54.831 --> 23:01.463
Próbowaliśmy dostać się do 7 World Trade,
budynku na północ od wież.

23:02.005 --> 23:04.549
Wydawał się najlepszym schronieniem.

23:06.718 --> 23:08.220
Drzwi były zamknięte.

23:08.929 --> 23:12.349
Byłem gotowy wyciągnąć broń,
by przebić szybę.

23:12.933 --> 23:15.060
Musieliśmy uciec z ulicy.

23:16.228 --> 23:21.483
Nagle ktoś otworzył drzwi od środka
i krzyknął: „Wchodźcie!”.

23:22.275 --> 23:23.193
Wbiegliśmy.

23:23.902 --> 23:27.614
Byliśmy w szklanym atrium
wysokim na trzy piętra.

23:29.032 --> 23:32.744
Szyby w całym lobby zaczęły pękać

23:32.828 --> 23:36.289
i całe wnętrze wypełniło się pyłem.

23:39.751 --> 23:45.215
To była najbardziej przerażająca chwila
w całym moim życiu.

23:45.298 --> 23:50.137
A przeżyłem kilka groźnych sytuacji.

23:51.721 --> 23:54.349
Nagle nabrałem przekonania,

23:55.308 --> 23:56.768
że zaraz umrę.

24:04.234 --> 24:07.946
Czasami czas zwalnia,
a czasami przyspiesza.

24:08.029 --> 24:10.532
Ludzki mózg jest niesamowity.

24:11.741 --> 24:14.035
Nie jestem zbyt religijny,

24:14.536 --> 24:19.124
ale gdy śmierć nadchodzi,
lepiej załatwić takie sprawy.

24:19.207 --> 24:22.127
Pomyślałem: „Boże…”.

24:23.462 --> 24:25.839
Byłem trzeźwy od 14 lat.

24:27.466 --> 24:29.467
I pomyślałem sobie:

24:29.551 --> 24:32.721
„Boże, dziękuję ci za ostatnie 14 lat.

24:34.556 --> 24:36.308
Zaopiekuj się moją rodziną”.

24:37.350 --> 24:40.645
I tyle. Czekałem na to, co się stanie.

24:43.148 --> 24:47.569
Budynek zaczął wypełniać się dymem.

24:48.236 --> 24:53.575
Pamiętałem jeszcze z podstawówki,
że jeśli pomieszczenie wypełnia dym,

24:53.658 --> 24:55.994
należy paść na ziemię i czołgać się.

24:56.077 --> 25:01.333
Ale ten dym był bardzo gęsty na dole

25:01.416 --> 25:03.502
i rzadszy na górze.

25:04.002 --> 25:09.508
Poczułem się zdezorientowany
i zacząłem kwestionować wszystko,

25:09.591 --> 25:13.178
czego nauczyły mnie siostry
w szkole katolickiej w 1968 r.

25:15.555 --> 25:17.682
Wieża się zawaliła!

25:17.766 --> 25:20.727
Zniknęła! Cholera!

25:23.939 --> 25:28.610
Żadne większe szczątki
nie dostały się do 7 World Trade.

25:29.778 --> 25:31.154
Żyjesz.

25:32.030 --> 25:34.574
Do roboty. Potrzebują cię.

25:36.910 --> 25:39.538
Ledwo było cokolwiek widać.

25:39.621 --> 25:42.249
Miałem jakąś gównianą latarkę.

25:42.332 --> 25:46.586
Usłyszałem krzyki z góry,
więc ruszyłem w ich stronę.

25:47.087 --> 25:49.172
Byłem jedynym mundurowym.

25:50.006 --> 25:53.969
Wpadłem na jakiegoś gościa,
chyba z ochrony budynku.

25:54.803 --> 25:56.805
Krzyknął: „Dzięki Bogu, policja!”.

25:57.973 --> 25:58.974
„No cóż…

26:00.433 --> 26:04.479
Owszem, odsiecz przybyła,
ale niestety jestem sam”.

26:07.107 --> 26:10.735
Wieża południowa zawaliła się.
Musieliśmy się przegrupować.

26:11.570 --> 26:16.866
Ruszyliśmy w stronę wieży północnej.
Mijaliśmy po drodze strażaków.

26:20.829 --> 26:23.081
Polewali sobie oczy wodą.

26:23.957 --> 26:25.667
Płakali.

26:28.628 --> 26:33.049
Na ulicy byli też cywile,
którym udało się uciec.

26:33.675 --> 26:36.511
Pamiętam jednego gościa,
którego uścisnąłem.

26:36.595 --> 26:40.098
Dorosły facet, pewnie po czterdziestce.

26:40.599 --> 26:42.225
Zalewał się łzami.

26:43.727 --> 26:44.936
Był w szoku.

26:45.437 --> 26:46.813
A ja razem z nim.

26:46.896 --> 26:48.481
Rzuciłem: „Będzie dobrze”.

26:51.401 --> 26:53.528
Kurz opadł.

26:54.195 --> 26:57.532
Ruszyliśmy w stronę obecnej „Strefy Zero”,

26:57.616 --> 27:01.911
żeby pomóc przy ewakuacji.

27:04.414 --> 27:08.043
Ale nic się nie działo.

27:09.210 --> 27:15.550
Na środku skrzyżowania Church i Vasey
leżał fragment budynku.

27:17.844 --> 27:21.306
Wieża południowa oberwała jako druga,

27:21.389 --> 27:24.851
ale zawaliła się pierwsza,
bo samolot wbił się niżej,

27:24.934 --> 27:27.562
bardziej uszkadzając budynek.

27:27.646 --> 27:29.689
26 LUTEGO 1993 ROKU

27:29.773 --> 27:34.611
Po zamachu z 1993 roku
na szkoleniu poinformowano nas,

27:34.694 --> 27:39.157
że samolot nie powali wież
samą siłą uderzenia.

27:39.240 --> 27:41.701
Okazało się jednak inaczej.

27:42.660 --> 27:45.080
Uciekajcie, druga wieża się wali.

27:45.163 --> 27:47.457
- Co?
- Zaraz się zawali.

27:47.540 --> 27:52.504
Wyznaczyliśmy grupę policjantów,
by odgrodzili otoczenie budynku,

27:52.587 --> 27:55.423
bo druga wieża też musiała runąć.

27:55.507 --> 27:57.592
Uciekajcie, kurwa!

27:57.676 --> 28:04.182
Wpadłem na kilku strażaków.
Chcieli wrócić do budynku.

28:04.265 --> 28:05.433
„Odbiło wam?”

28:06.142 --> 28:09.479
Odparli: „Nie, trzeba ewakuować ludzi”.

28:09.562 --> 28:11.398
Poczułem się jak tchórz,

28:13.233 --> 28:14.693
że chciałem uciec.

28:16.528 --> 28:17.987
Pomyślałem: „Jebać to.

28:18.071 --> 28:20.907
Nie dam się poniżyć strażakowi.
Muszę zostać”.

28:20.990 --> 28:22.409
Uciekajcie!

28:23.243 --> 28:27.664
Antena na dachu wieży północnej
zaczęła się przechylać.

28:28.790 --> 28:31.584
Nagle usłyszałem jakiś hałas.

28:32.877 --> 28:34.337
Jakby trzaski.

28:36.339 --> 28:38.216
Byliśmy dwie przecznice dalej.

28:40.927 --> 28:41.761
Dudnienie.

28:43.972 --> 28:47.058
Wtedy druga wieża runęła.

28:55.275 --> 28:57.026
Wieża się wali!

28:57.569 --> 28:59.946
Uciekajcie!

29:02.615 --> 29:06.995
Gdy druga wieża runęła,
zobaczyłem moich synów…

29:13.084 --> 29:17.172
zachęcających mnie,
bym biegł najszybciej, jak potrafię.

29:20.091 --> 29:21.551
I padł na ziemię.

29:22.343 --> 29:23.553
Szybko.

29:24.220 --> 29:27.599
Padłem za krawężnik.

29:27.682 --> 29:34.564
Musiałem wcisnąć stukilowe dupsko
za 15 centymetrów krawężnika,

29:34.647 --> 29:36.441
by jakoś to przeżyć.

29:37.233 --> 29:41.070
Pamiętałem z wojska,
by nogi były od strony wybuchu.

29:43.072 --> 29:45.492
Rozszalał się straszny wiatr.

29:46.326 --> 29:49.537
Obok mnie leżała wywrócona ciężarówka.

29:51.414 --> 29:53.708
Zrobiło się strasznie ciemno.

29:56.419 --> 29:57.795
Nic nie widziałem.

29:57.879 --> 30:00.507
Zapadła cisza.

30:02.842 --> 30:04.469
Nie wiedziałem, czy żyję.

30:05.637 --> 30:07.347
Nie czułem bólu.

30:10.558 --> 30:14.312
Nagle nie mogłem oddychać.

30:15.230 --> 30:19.651
Musiałem dosłownie
wsadzić sobie ręce do ust,

30:19.734 --> 30:23.154
by wygrzebać kawałki cementu.

30:24.072 --> 30:26.574
Padłem na kolana i kaszlałem.

30:27.075 --> 30:32.413
Jakaś kobieta chwyciła mnie
i zabrała do hydrantu, bym obmył oczy.

30:32.497 --> 30:36.668
Dała mi wodę. Wciąż widzę jej twarz.

30:37.377 --> 30:40.213
To była jedna z lepszych chwil dnia.

30:40.296 --> 30:43.675
Ktoś pomógł mi w potrzebie.

30:46.678 --> 30:48.388
Liczyłem, że JoAnn uciekła.

30:49.430 --> 30:52.267
Razem ze współpracownikami.

30:52.976 --> 30:55.520
I resztą ludzi z wież.

30:56.521 --> 30:58.106
Byłem w takim szoku,

30:59.065 --> 31:03.611
że trudno było pojąć skalę tego,
co się przed chwilą stało.

31:03.695 --> 31:06.865
DOM TOWAROWY

31:06.948 --> 31:08.950
Byliśmy w domu towarowym.

31:09.033 --> 31:12.954
Klienci byli strasznie spanikowani.

31:13.037 --> 31:15.164
Musieliśmy ich wydostać.

31:16.291 --> 31:19.544
Z powodu dymu zaczęły piec mnie oczy.

31:20.461 --> 31:25.842
Wzięliśmy bawełniane chusteczki,
namoczyliśmy i rozdaliśmy.

31:27.302 --> 31:32.724
Kazaliśmy wszystkim w środku
zakryć twarze chusteczkami,

31:32.807 --> 31:36.686
by uniknąć wdychania tego,
co było w dymie.

31:39.689 --> 31:44.944
Skierowaliśmy wszystkich
na południe, w stronę wody.

31:45.028 --> 31:46.446
Wsiadajcie na pokład.

31:46.529 --> 31:49.949
Czekały tam promy i prywatne łodzie.

31:50.033 --> 31:53.036
Ewakuowały ludzi z Manhattanu.

31:54.370 --> 31:57.332
Ale ja i partnerzy musieliśmy zostać.

31:57.415 --> 31:59.667
Zastanawialiśmy się, co dalej.

32:00.835 --> 32:04.631
Cały czas myślałem o tym,
czy moja żona jest bezpieczna.

32:04.714 --> 32:09.969
Znów zadzwoniłem na jej komórkę,
ale bez powodzenia.

32:10.053 --> 32:14.432
Nie było sygnału.
Nie dało się nigdzie dodzwonić.

32:17.226 --> 32:19.103
Komunikacja wysiadła.

32:19.771 --> 32:23.316
Antena na jednej z wież
odpowiadała za łączność.

32:23.399 --> 32:26.903
Komórkową, telewizyjną i radiową.

32:26.986 --> 32:29.989
Nie mieliśmy kontaktu z innymi agencjami.

32:31.115 --> 32:36.079
Mieliśmy bezpośrednią łączność
z posterunkiem policji.

32:36.162 --> 32:40.458
Słyszeliśmy wszystkie rozmowy.

32:40.541 --> 32:43.044
Punkt dowodzenia na północ od Vasey.

32:43.127 --> 32:44.420
Przyjęliśmy.

32:44.504 --> 32:45.964
Ale to wszystko.

32:46.798 --> 32:50.093
Panowała całkowita cisza.

32:52.345 --> 32:58.935
Słychać było tylko alarmy
z butli na plecach strażaków,

32:59.018 --> 33:00.728
bo kończył się tlen.

33:01.896 --> 33:06.442
Ale ta cisza była ogłuszająca.

33:06.526 --> 33:10.571
Panowała na całym tym obszarze.

33:13.992 --> 33:19.914
Myślę teraz, że tamtego dnia
doświadczyłem wielkiej samotności.

33:21.082 --> 33:23.376
Nie mieliśmy ze sobą kontaktu.

33:24.377 --> 33:25.420
Do kitu.

33:26.754 --> 33:29.924
W środku takiej katastrofy

33:31.134 --> 33:36.723
to wszystko mnie przytłoczyło,
bo czułem się jak oderwany.

33:38.349 --> 33:42.186
Postanowiłem poszukać miejsca,
w którym kogoś znajdę.

33:43.521 --> 33:49.736
Minąłem bar i naszła mnie dziwna myśl.

33:50.945 --> 33:54.073
Nikt nie miałby mi za złe,
gdybym wszedł do środka,

33:55.533 --> 33:59.495
złapał whisky i nalał sobie szklaneczkę.

33:59.579 --> 34:05.418
Jako nawrócony alkoholik
często mierzyłem się z myślą:

34:05.501 --> 34:08.421
„Mały drink ci nie zaszkodzi”.

34:08.504 --> 34:12.633
Musiałem przeprowadzić
szalony, wewnętrzny dialog.

34:14.677 --> 34:18.097
„Nie dzisiaj. Mam, co robić”.

34:18.931 --> 34:22.143
Wciąż jestem trzeźwy. Już 38 lat.

34:24.979 --> 34:29.609
Byłem jednogwiazdkowym komendantem.
Dowodziłem wydziałem na Bronxie.

34:30.568 --> 34:35.490
Popędziliśmy do centrum.
Dotarliśmy na róg Trinity i Liberty.

34:36.115 --> 34:38.451
Akurat runęła wieża północna.

34:38.951 --> 34:43.122
Na rogu był Burger King.

34:43.706 --> 34:49.378
Postanowiłem zrobić tam
tymczasowy punkt dowodzenia.

34:50.797 --> 34:56.010
Zacząłem wydawać rozkazy.
Działaliśmy krok po kroku.

34:57.011 --> 35:02.725
Na miejsce zjechała policja z Brooklynu
oraz z górnego Manhattanu.

35:04.227 --> 35:09.232
To był jedyny raz w mojej karierze,
gdy nie chciałem iść do pracy.

35:09.315 --> 35:12.193
Wolałem być w domu z rodziną.

35:13.027 --> 35:14.695
To był dla mnie priorytet,

35:14.779 --> 35:20.576
ale musiałem postąpić inaczej
i udać się z Queens na Manhattan.

35:24.038 --> 35:25.790
Jechałam z Bronxu.

35:25.873 --> 35:27.917
Miałam zepsute auto,

35:28.000 --> 35:32.463
a w mieście panował chaos,
komunikacja nie działała.

35:32.547 --> 35:35.133
Ludzie opuszczali Manhattan pieszo.

35:35.216 --> 35:38.553
Próbowałam złapać stopa, ale bez skutku.

35:39.220 --> 35:42.265
Wcisnęłam się do autobusu
na Lexington Avenue.

35:42.348 --> 35:46.602
Wysiadłam przy 21. ulicy
i dotarłam na posterunek.

35:47.645 --> 35:50.022
Zaginęło wielu moich znajomych.

35:52.024 --> 35:53.985
Nikt nic nie wiedział.

35:55.736 --> 35:59.490
Policja zaczęła tworzyć listę zaginionych.

35:59.574 --> 36:01.492
Cywilów, ratowników.

36:02.577 --> 36:06.080
Na liście było wielu z nas.

36:06.622 --> 36:11.043
Proszę o ciszę na falach.
Mam tu ranną policjantkę.

36:11.919 --> 36:16.132
Nasłuchiwaliśmy dźwięków,
by znaleźć kogoś pod gruzami.

36:16.215 --> 36:19.719
Gdzie byłaś przed zawaleniem?

36:20.219 --> 36:26.517
Wczołgiwałam się w szczeliny,
by dotrzeć do rannych.

36:26.601 --> 36:32.982
Po chwili miałam poparzone buty i ramiona.

36:35.610 --> 36:40.573
Nie wiedzieliśmy, jak poradzić sobie
z taką liczbą zaginionych.

36:40.656 --> 36:45.328
Jak potwierdzić,
że zaginęli i wciąż są w budynku.

36:45.411 --> 36:47.371
13. POSTERUNEK

36:48.497 --> 36:53.794
Wyszłam z posterunku
i skierowałam się w stronę WTC.

36:54.754 --> 36:59.008
Chciałam odnaleźć sąsiada, Billa McGinna.

37:00.259 --> 37:04.639
Tamtego dnia przed pracą
zaszła do mnie jego żona.

37:05.223 --> 37:09.769
Powiedziała, że Bill jest w pracy,
a teraz nie odbiera telefonu.

37:09.852 --> 37:12.355
Obiecałam, że spróbuję go znaleźć.

37:14.232 --> 37:16.859
Rozglądałam się. Wypytywałam ludzi:

37:16.943 --> 37:21.614
„Czy ktoś widział Billa McGinna,
strażaka z remizy przy 10. ulicy?

37:22.198 --> 37:24.241
Albo kogoś z jego jednostki?”.

37:25.243 --> 37:27.578
W końcu pewien strażak rzucił:

37:28.412 --> 37:30.957
„Wszyscy zginęli”.

37:33.125 --> 37:37.922
Czułam się strasznie.
Jego córka miała sześć lat.

37:38.005 --> 37:40.508
Rano była u mnie w mieszkaniu.

37:40.591 --> 37:44.053
Bawiła się z moim synem
i w pewnym momencie rzuciła:

37:44.136 --> 37:46.931
„Nie mam zęba!”. Wypadł jej mleczak.

37:47.014 --> 37:49.433
Bardzo chciała pokazać go tacie.

37:50.893 --> 37:55.856
Gdy dowiedziałam się,
że jej ojciec nie wróci do domu,

37:55.940 --> 37:58.234
poczułam ogromny smutek.

38:04.031 --> 38:08.411
Dotarliśmy na drogę FDR Drive
w rejonie Manhattan Bridge.

38:08.911 --> 38:13.708
Pamiętam, że nagle
ktoś krzyknął: „Uciekajcie!

38:13.791 --> 38:17.086
Na moście jest furgonetka!
Zaraz wybuchnie!”.

38:19.046 --> 38:23.217
Wszyscy zaczęli panikować.
Ja i moi partnerzy również.

38:24.427 --> 38:27.346
Nagle pomyślałem:
„Gdzie my, kurwa, biegniemy?”.

38:29.724 --> 38:33.561
Okazało się, że w furgonetce
nie było materiałów wybuchowych.

38:33.644 --> 38:34.895
Ktoś ją porzucił.

38:35.646 --> 38:40.526
Ale łatwo było w to uwierzyć,
bo czekałem na kolejny atak.

38:40.609 --> 38:41.861
Panikowaliśmy.

38:43.863 --> 38:45.906
Krążyły plotki.

38:47.033 --> 38:52.204
W powietrzu wciąż było
osiem zaginionych samolotów.

38:52.288 --> 38:54.707
Ale nie wszystko było plotką.

38:56.125 --> 38:58.461
Usłyszeliśmy o ataku na Pentagon,

38:59.170 --> 39:03.549
a także o katastrofie samolotu
w Shanksville w Pensylwanii.

39:04.633 --> 39:08.012
Do ataków doszło w wielu miejscach.

39:08.095 --> 39:10.598
Nie wiedzieliśmy, co planują terroryści.

39:11.432 --> 39:17.063
Mogli teraz obrać na cel
Empire State Building lub metro.

39:17.146 --> 39:21.776
Wiedzieliśmy tylko, że zrobią to teraz
i to w wielu miejscach naraz.

39:25.071 --> 39:31.535
Cały czas pomagaliśmy ludziom,
ale wciąż nie miałem kontaktu z żoną.

39:33.037 --> 39:35.289
Znów spróbowałem zadzwonić.

39:35.998 --> 39:40.294
W końcu udało mi się dodzwonić
do niani naszych dzieci.

39:40.795 --> 39:43.714
Spytałem ją, czy żona się odzywała.

39:44.757 --> 39:47.426
Odparła: „Tak, już jedzie.
Była w New Jersey”.

39:48.761 --> 39:50.388
Nic jej nie było.

39:51.430 --> 39:54.558
Mogłem skupić się na niesieniu pomocy

39:54.642 --> 39:58.479
i uratowaniu ludzi,
którzy byli uwięzieni w gruzach.

40:05.778 --> 40:09.198
Byłam w szoku.

40:10.157 --> 40:16.247
Odwodniłam się. Błąkałam się samotnie.

40:17.540 --> 40:20.668
Doszłam do Woolworth Building

40:21.252 --> 40:25.131
i zobaczyłam Pete’a Panuccio,

40:25.214 --> 40:29.093
mojego sierżanta z 19. posterunku,
z którym pracowałam na nocki.

40:29.176 --> 40:32.346
Pomyślałam: „W końcu ktoś, kogo znam!”.

40:32.847 --> 40:36.976
Rzucił: „Boże, Joanne,
gdzie się podziewałaś?”.

40:38.227 --> 40:42.606
Poczułem ulgę,
widząc kogoś z 19. posterunku.

40:42.690 --> 40:43.607
Była cała.

40:43.691 --> 40:48.571
Przez cały ten czas
dzieliła nas tylko przecznica.

40:48.654 --> 40:51.740
Tak wielki panował chaos.

40:52.450 --> 40:54.368
Rzucił: „Wyglądasz koszmarnie”.

40:55.077 --> 40:57.496
Odparłam: „Z ciebie też żadne ciacho”.

40:57.580 --> 41:00.291
Juanne kulała.

41:00.875 --> 41:03.127
Zmroziło mnie na widok jej kolana.

41:03.210 --> 41:07.548
Ja pewnie leżałbym na ziemi i płakał.

41:07.631 --> 41:08.757
A ona powiedziała:

41:09.550 --> 41:14.513
„Wszystko gra. Róbmy swoje.
Do szpitala pojadę po wszystkim”.

41:16.807 --> 41:18.809
Jakiś dowódca dał nam znać,

41:18.893 --> 41:23.189
że potrzebują ludzi
na ulicy przy 7 World Trade.

41:23.689 --> 41:25.065
Budynek płonął.

41:26.400 --> 41:28.611
17.20

41:28.694 --> 41:30.905
Zawodził jakby umierał.

41:35.034 --> 41:36.076
Pobiegliśmy.

41:43.792 --> 41:50.216
Nagle gigantyczna chmura pyłu
zalała całą ulicę Broadway.

41:52.927 --> 41:55.429
Pomyślałem: „Kiedy to się skończy?”.

42:08.776 --> 42:11.028
Gdy wróciłam do domu,

42:11.111 --> 42:15.616
nie mogłam uwierzyć,
że naprawdę tam jestem.

42:15.699 --> 42:18.661
Córka mnie wyściskała.

42:19.828 --> 42:23.040
Powiedziała: „Wiedziałam, że jesteś cała.

42:23.540 --> 42:25.042
Wiedziałam”.

42:26.377 --> 42:30.422
A potem usiadłam w wannie,

42:30.506 --> 42:34.093
a moja dziesięcioletnia córka
zaczęła mnie obmywać.

42:35.094 --> 42:36.971
Mówiła mi: „Jesteś tu.

42:38.430 --> 42:41.392
Tak się cieszę, że tu jesteś”.

42:44.395 --> 42:49.108
Byliśmy z żoną poruszeni.
Wycałowaliśmy naszą córkę.

42:49.608 --> 42:51.443
Tej nocy spała z nami.

42:52.903 --> 42:59.201
Całe to przerażenie,
które się we mnie zbierało,

42:59.285 --> 43:02.162
po powrocie do domu zaczęło wychodzić.

43:02.246 --> 43:06.041
Byłem w łóżku ze swoją rodziną.

43:06.125 --> 43:08.919
To była wielka ulga.

43:11.255 --> 43:13.549
Spałem może z godzinę.

43:13.632 --> 43:17.928
Umyłem się, przebrałem
i wróciłem do pracy.

43:18.887 --> 43:20.598
Kazali nam być o czwartej.

43:20.681 --> 43:23.767
12 WRZEŚNIA 2001 ROKU

43:24.351 --> 43:28.731
Wszystko zostało zorganizowane,
każdy otrzymał konkretne instrukcje.

43:29.440 --> 43:36.113
Każdy detektyw w mieście
został wykorzystany do pomocy.

43:39.491 --> 43:41.368
Pracowałem w obszarze Stosu.

43:41.452 --> 43:44.538
STOS: MIEJSCE ZAWALENIA WIEŻ WTC

43:44.622 --> 43:45.581
Po kilku dniach

43:45.664 --> 43:49.793
dowódca zalecił: „Dochodzeniówka,

43:49.877 --> 43:54.381
wracajcie do biura
i załóżcie cywilne ciuchy.

43:54.465 --> 43:56.800
Będziecie łapać szabrowników”.

43:58.093 --> 43:59.887
Potrząsnąłem głową.

44:00.596 --> 44:01.847
Odparłem: „Nie”.

44:02.348 --> 44:05.684
Rozpłakałem się. Wpadłem w histerię.

44:05.768 --> 44:11.565
Powiedziałem: „Muszę tam wrócić.
Nie będę szukał jebanych szabrowników.

44:12.608 --> 44:15.819
Wracam tam. Muszę znaleźć JoAnn”.

44:17.321 --> 44:20.741
Dowódca odparł tylko:

44:20.824 --> 44:22.826
„Wracaj tam.

44:22.910 --> 44:25.829
Na tak długo, jak potrzebujesz.

44:26.747 --> 44:29.541
Tylko dawaj znać, że żyjesz”.

44:29.625 --> 44:32.961
OBSZAR AKCJI RATUNKOWEJ

44:33.045 --> 44:36.757
Kiedy w końcu ukończono
listę zaginionych osób,

44:36.840 --> 44:41.553
okazało się, że dokładnie 2976 cywilów,

44:41.637 --> 44:44.556
37 policjantów zarządu portu

44:45.557 --> 44:49.019
343 strażaków

44:49.103 --> 44:53.148
oraz 23 policjantów

44:53.649 --> 44:57.361
poniosło śmierć w wyniku zamachów.

45:00.739 --> 45:04.535
Niestety znałem wielu z nich.

45:05.035 --> 45:06.829
Między innymi Moirę Smith.

45:10.207 --> 45:14.586
Tamtego ranka widziałem ją
za biurkiem w 13. posterunku.

45:16.213 --> 45:19.174
Dotknęło mnie to.
Pochodziła z mojej dzielnicy.

45:19.883 --> 45:24.596
Była jedyną policjantką,
która zginęła w wieżach.

45:26.723 --> 45:29.518
Pracowałyśmy w jednym posterunku.

45:30.227 --> 45:33.272
Nie mogłam uwierzyć. Znałam jej córeczkę.

45:34.565 --> 45:39.486
Czasami widywałam ją w damskiej szatni.

45:39.570 --> 45:41.572
Była słodka, miała rumieńce.

45:43.407 --> 45:44.950
To było trudne.

45:45.826 --> 45:47.286
NA CHWILĘ PRZED ŚMIERCIĄ

45:47.369 --> 45:52.291
W jednej z gazet trafiliśmy na zdjęcie
Moiry ratującej ocalałego.

45:53.041 --> 45:55.002
Wydostała go z budynku.

45:57.838 --> 46:02.551
Nie wiem, kiedy trafiłem do szpitala
ani kiedy wydostałem się z budynku,

46:02.634 --> 46:05.679
ale musiało to być tuż przed zawaleniem.

46:05.763 --> 46:09.391
Byłem o włos od śmierci.

46:10.309 --> 46:16.732
Nie wiem, ilu ludziom oprócz mnie
pomogła funkcjonariuszka Smith.

46:18.108 --> 46:22.321
Była całkowicie oddana swojej misji.

46:22.404 --> 46:26.033
Bez względu na zagrożenie
chciała uratować jak najwięcej osób.

46:29.578 --> 46:35.459
Z czasem zrozumieliśmy,
że JoAnn nie wróci do domu.

46:36.168 --> 46:37.669
Straciliśmy nadzieję.

46:38.712 --> 46:40.589
Dotarło to do nas.

46:41.381 --> 46:44.468
Rodzina poszła do domu pogrzebowego.

46:47.387 --> 46:51.517
Tego samego dnia,
kiedy wróciłem z pracy do domu,

46:52.643 --> 46:54.144
zadzwonił telefon.

46:54.728 --> 46:57.022
„Dzwoni wujek Mike”.

46:57.105 --> 47:01.026
Słyszałem, że głos mu się łamie.
A to kawał chłopa.

47:01.860 --> 47:06.198
Wydusił: „Hej. Dzwonił ktoś do ciebie?”.

47:07.199 --> 47:08.200
„Nie, czemu?”

47:09.368 --> 47:11.620
Odparł: „Znaleźli JoAnn”.

47:13.497 --> 47:15.332
„O kurwa”.

47:18.293 --> 47:19.628
Znaleźli ją.

47:20.629 --> 47:21.630
I…

47:32.766 --> 47:34.601
wciąż mnie to boli.

47:37.938 --> 47:41.441
Przynajmniej wiedzieliśmy.

47:42.317 --> 47:43.318
Na 100%.

47:44.862 --> 47:47.948
Wiele osób nie odnalazło bliskich.

47:49.199 --> 47:51.451
I być może nie odnajdzie.

47:52.119 --> 47:55.372
Można powiedzieć, że mieliśmy szczęście.

47:55.455 --> 47:58.292
Dostaliśmy potwierdzenie
w pierwszych tygodniach.

47:58.375 --> 48:01.587
Podawajcie wiadro.

48:01.670 --> 48:06.508
Ostatnią ocalałą osobę
odnaleziono 27 godzin po zawaleniu.

48:07.634 --> 48:09.928
I to był koniec.

48:10.429 --> 48:15.392
Akcja ratunkowa zmieniła się
w akcję wydobywania ciał.

48:16.852 --> 48:22.316
W biurze koronera zajmowaliśmy się
identyfikacją i oznaczaniem ciał,

48:22.399 --> 48:26.570
by można było je przekazać rodzinom.

48:29.531 --> 48:31.158
To była ciężka praca.

48:32.075 --> 48:35.871
Pamiętam pewną rodzinę,
która zasypywała mnie pytaniami,

48:35.954 --> 48:39.625
kiedy wypełniałem dokumenty
i brałem szczoteczkę czy grzebień,

48:39.708 --> 48:42.586
by pobrać z nich materiał DNA.

48:43.921 --> 48:49.259
Trudno było oglądać ich strach i smutek.

48:51.136 --> 48:55.098
Tamtego ranka zamordowano 2976 cywilów.

48:55.724 --> 49:00.187
Po 25 latach
zidentyfikowano ciała 60% z nich.

49:01.104 --> 49:05.025
Ale 40% rodzin nie miała kogo pochować.

49:05.108 --> 49:07.319
Bez odpowiedzi można oszaleć.

49:08.820 --> 49:13.158
Po 11 września
przywykłam do zapachu śmierci.

49:13.825 --> 49:16.078
W kostnicy widziałam jej mnóstwo.

49:17.120 --> 49:20.248
Na początku nie mogłam tego znieść.

49:20.749 --> 49:23.752
Po jakimś czasie było mi to obojętne.

49:25.629 --> 49:31.843
Przed budynkiem stało
11 czy 12 naczep z chłodniami.

49:32.844 --> 49:37.724
Grupa kobiet zaczęła
przynosić kwiaty oraz wieńce

49:37.808 --> 49:41.103
ku pamięci osób, które leżały w środku.

49:42.521 --> 49:46.316
Postawiliśmy wielki, biały namiot.

49:46.400 --> 49:49.277
Stał się znany jako Memorial Park.

49:49.861 --> 49:55.075
Ludzie pisali coś na ścianie,
przyklejali zdjęcia.

49:57.119 --> 50:02.916
Na jednym ze zdjęć
jakieś dziecko napisało:

50:03.000 --> 50:04.042
„Mamusia”.

50:05.961 --> 50:09.881
To przypominało nam, kogo szukamy.

50:09.965 --> 50:12.134
ZAGINIONA

50:12.217 --> 50:13.552
CZY KTOŚ WIDZIAŁ TATĘ?

50:13.635 --> 50:17.055
Po kilku miesiącach znaleźli
mojego sąsiada Billa McGinna.

50:17.848 --> 50:20.684
Dowiedziałam się od jego żony.

50:21.810 --> 50:25.647
Byłam tamtego dnia w kostnicy.
Przywieźli dwóch strażaków.

50:25.731 --> 50:29.276
Dopiero później dowiedziałam się,
że jednym z nich był on.

50:30.944 --> 50:36.491
Zawsze kiedy padał deszcz,
zostawiał buty przed mieszkaniem.

50:36.575 --> 50:40.537
Obok siebie stały buty
Billa, Cordelii i Liama.

50:40.620 --> 50:41.997
Zawsze tak było.

50:43.623 --> 50:47.919
Jakiś czas po zamachach
wróciłam do domu, gdy padało.

50:48.003 --> 50:52.174
Zobaczyłam buty Liama i Cordelii,
ale brakowało butów Billa.

50:52.257 --> 50:56.219
Wtedy dotarło do mnie,
że on naprawdę nie żyje.

50:58.555 --> 51:05.187
Gdy odnajdowano ciało strażaka,
wszystko się zatrzymywało.

51:05.270 --> 51:07.689
Przykrywano je amerykańską flagą,

51:07.773 --> 51:10.609
a wszyscy wstawali i salutowali,

51:10.692 --> 51:14.905
gdy wywożono je ze Strefy Zero.

51:15.614 --> 51:17.491
To było…

51:18.784 --> 51:20.452
bardzo emocjonalne.

51:29.836 --> 51:34.466
Cała akcja po zamachach
trwała około dziewięciu miesięcy.

51:34.549 --> 51:37.928
Do maja 2002 roku.

51:39.387 --> 51:41.014
Było ciężko.

51:41.681 --> 51:45.268
Nie potrafiłem funkcjonować poza pracą.

51:45.352 --> 51:48.772
Cały czas płakałem.

51:49.856 --> 51:52.192
Leżałem w pozycji embrionalnej.

51:52.901 --> 51:57.322
Analizowałem wszystko to,
co się wydarzyło.

51:57.823 --> 52:01.076
Wypełniało mnie przerażenie.

52:02.035 --> 52:05.997
W końcu zaczęło to do mnie docierać.

52:08.083 --> 52:10.085
Wciąż dokonywano morderstw.

52:10.168 --> 52:13.630
Ludzie wciąż umierali.

52:13.713 --> 52:18.009
Ekipa śledcza musiała dalej pracować.

52:19.136 --> 52:22.722
Rutyna pomogła w powrocie do normalności,

52:22.806 --> 52:26.393
ale wciąż pomagaliśmy w akcji.

52:26.476 --> 52:27.394
STREFA ZERO

52:27.477 --> 52:33.942
Czasami kogoś z wydziału
przydzielano do biura koronera,

52:34.025 --> 52:37.070
a czasami pracowaliśmy
przy poszukiwaniu ciał

52:37.154 --> 52:39.531
na wysypisku na Staten Island.

52:39.614 --> 52:40.574
WYSYPISKO

52:41.658 --> 52:46.496
Fresh Kills na Staten Island
było byłym wysypiskiem śmieci.

52:46.580 --> 52:49.291
Przewożono tam szczątki.

52:49.791 --> 52:52.711
Zadaniem wydziału detektywistycznego

52:52.794 --> 52:56.464
było przeglądanie szczątków
w poszukiwaniu części ciała

52:57.215 --> 53:00.552
oraz rzeczy należących do ofiar.

53:01.136 --> 53:04.347
Na początku dali nam grabie
i kazali szukać.

53:04.431 --> 53:09.561
Znalezione dowody lub kości
mieliśmy wrzucać do wiadra.

53:10.854 --> 53:15.233
Zgłosiłem się na ochotnika
i dawało mi to wielką satysfakcję,

53:15.817 --> 53:21.615
bo dzięki temu rodziny
dostawały informacje o bliskich.

53:23.241 --> 53:25.493
Po jakimś czasie zmądrzeli.

53:25.577 --> 53:32.209
Dali nam kombinezony ochronne,
buty, rękawice oraz maski.

53:32.834 --> 53:35.921
Niestety z tego powodu
zachorowałem na raka.

53:38.006 --> 53:40.216
Wykryto u mnie raka prostaty.

53:40.926 --> 53:43.511
Na szczęście na wczesnym etapie.

53:43.595 --> 53:50.602
Większość osób tam pracujących
skończyła z chorobą powiązaną z 9/11.

53:52.270 --> 53:58.735
W 2021 roku dostałem wiadomość,
że wykryto u mnie raka.

53:59.569 --> 54:03.657
Układu moczowego. To rzadkość.
Trafia się raz na cztery miliony razy.

54:03.740 --> 54:06.868
Przez dziesięć minut
użalałem się nad sobą,

54:06.952 --> 54:10.288
ale nie zamierzałem być ofiarą.

54:10.372 --> 54:16.086
Byłem gotowy się z tym zmierzyć.
Pozbyć się tego cholerstwa.

54:16.169 --> 54:17.712
I tyle.

54:21.841 --> 54:24.010
Wykryto u mnie raka skóry na twarzy.

54:25.261 --> 54:28.640
Na początku byłem przerażony.

54:29.391 --> 54:35.772
Obecnie więcej osób zmarło
na chorobę powiązaną z 9/11,

54:35.855 --> 54:39.317
niż w samym dniu zamachów.

54:39.401 --> 54:42.779
To bardzo niepokojące.

54:44.072 --> 54:49.077
Myślę, że terroryści
obrali na cel wieże WTC,

54:49.160 --> 54:51.454
ponieważ były one symbolem.

54:51.538 --> 54:56.960
I osiągnęli więcej, niż zamierzali,
bo ta tragedia wciąż trwa.

55:01.423 --> 55:03.717
Minęło 25 lat.

55:04.759 --> 55:09.472
Pochowałam przynajmniej 50 przyjaciół.

55:10.473 --> 55:14.602
Przyjaciół! Ludzi, których znałam.

55:15.228 --> 55:16.604
A ofiar było więcej.

55:22.152 --> 55:25.155
- Boże, są wszyscy.
- Co słychać?

55:25.238 --> 55:27.240
- Miło cię widzieć.
- Trzymasz się.

55:27.324 --> 55:28.325
Dzięki, ty też.

55:28.408 --> 55:30.118
- Jak się masz?
- Roger.

55:30.744 --> 55:32.787
Wszyscy potrzebujemy…

55:34.122 --> 55:35.749
rozmowy o tym.

55:35.832 --> 55:38.960
Ja i Pete rozmawiamy co roku.

55:39.044 --> 55:40.628
Cześć, kochana.

55:42.213 --> 55:43.339
Wspominamy to.

55:43.423 --> 55:45.717
- Jak się masz?
- Dobrze.

55:45.800 --> 55:48.303
Dobrze cię widzieć. Świetnie wyglądasz.

55:48.386 --> 55:49.596
To pomagało.

55:49.679 --> 55:51.264
Do czasu.

55:52.015 --> 55:54.476
Musiałam pójść na terapię.

55:55.226 --> 55:57.771
- Spójrz na Manhattan.
- Tak.

55:57.854 --> 56:00.357
- Jak się czujesz tak wysoko?
- Dobrze.

56:00.440 --> 56:03.026
- Wiem.
- Trochę dziwnie.

56:03.109 --> 56:05.195
Ale nowy budynek jest niezły.

56:05.278 --> 56:09.032
- Jestem w nim pierwszy raz.
- Serio?

56:09.741 --> 56:11.743
MacLeod, cholerny wieśniak.

56:12.702 --> 56:14.704
- Zostaw go!
- Czemu?

56:14.788 --> 56:17.415
- Zbastuj, mistrzu okręgu.
- Właśnie.

56:20.585 --> 56:23.338
Męczyły mnie straszne koszmary.

56:28.551 --> 56:30.386
To było najgorsze.

56:30.887 --> 56:33.598
Śniłam, że grzebią mnie żywcem.

56:35.433 --> 56:39.062
Myślę, że każdy policjant
przeżywa to samo.

56:40.397 --> 56:42.065
Byłam na skraju.

56:42.857 --> 56:47.654
Wtedy odezwali się do mnie
ludzie z 9/11 Foundation.

56:48.780 --> 56:50.657
Zaoferowali pomoc.

56:50.740 --> 56:53.493
Jesteś trochę zdenerwowany.

56:53.576 --> 56:55.995
- Zestresowany? Trochę.
- Spokojnie.

56:56.830 --> 56:58.581
Bałem się przyjść.

56:59.374 --> 57:04.379
Jestem teraz orędowniczką
kontroli zdrowia psychicznego.

57:04.879 --> 57:08.174
Wystarczy się zapisać.
Ubezpieczenie to pokrywa.

57:08.925 --> 57:10.802
To nic nie boli.

57:13.805 --> 57:16.182
Nie sprawia mi frajdy…

57:17.767 --> 57:20.145
przebywanie w tym miejscu.

57:20.645 --> 57:24.441
Nie podoba mi się tu.
Dobrze, że jesteście.

57:24.524 --> 57:27.861
Czuję się bezpiecznie, bo mnie rozumiecie.

57:27.944 --> 57:32.157
Wiemy rzeczy,
których nie wie nikt inny na ziemi.

57:32.240 --> 57:34.159
I nie powinien wiedzieć.

57:34.242 --> 57:36.953
Nie uporałem się z tym.

57:37.036 --> 57:38.746
Moja córka miała dwa lata

57:38.830 --> 57:42.375
i zastanawiała się, czemu tata
spędza całe dnie w robocie.

57:42.459 --> 57:45.128
A ja uciekałem od jebanych wspomnień,

57:45.211 --> 57:50.091
przez które przeżywałem to na nowo
każdego pieprzonego dnia.

57:53.303 --> 57:55.555
Moje życie zmieniło się na zawsze.

57:55.638 --> 57:57.140
Nie tylko moje.

57:59.392 --> 58:04.230
Nie potrafiłem określić,
z czym się mierzę.

58:04.814 --> 58:08.109
Nie widziałem tego i nie rozumiałem.

58:09.611 --> 58:13.448
Dokonano tu okropnego ataku.
To miejsce zbrodni.

58:14.115 --> 58:16.367
Przez wiele miesięcy był tu cmentarz.

58:17.243 --> 58:22.707
Mam teraz mętlik w głowie.
Widzę zdjęcie Pete’a z Joanne.

58:23.374 --> 58:28.046
Rogera na parkingu Pathmark,
polewającego głowę wodą.

58:28.129 --> 58:32.550
Wszystko wraca. Ciężko o tym myśleć.

58:32.634 --> 58:36.304
Ja dawałem upust emocjom pod prysznicem.

58:37.013 --> 58:38.806
Wchodziłem pod prysznic

58:39.557 --> 58:41.142
i płakałem.

58:42.268 --> 58:46.940
Bez końca.

58:47.732 --> 58:50.318
Nikomu o tym nie mówiłem.

58:50.818 --> 58:54.364
Tak przetrwałem tamten okres.

58:54.948 --> 58:55.823
Tak.

58:58.034 --> 59:01.246
Zwaliło się to na mnie,
gdy przeszłam na emeryturę.

59:01.329 --> 59:03.665
Przestałam mieć znaczenie.

59:03.748 --> 59:04.999
To wiele zmienia.

59:05.083 --> 59:07.418
Dlatego przestałam pić.

59:07.502 --> 59:09.837
Najlepszy sposób? Iść do baru.

59:09.921 --> 59:12.882
Tak sobie radziliśmy.
Zwierzaliśmy się w barze.

59:12.966 --> 59:18.888
Ale teraz ludzie cierpią
z powodu 9/11 oraz PTSD,

59:18.972 --> 59:21.474
choć całą karierę
nie mieli z tym problemu.

59:21.558 --> 59:25.728
Dotyczy to wszystkich śledczych,
którzy widzieli ciała, martwe dzieci.

59:25.812 --> 59:28.273
Cały ten pieprzony syf.

59:28.356 --> 59:34.070
Musicie się z tym zmierzyć,
bo pożre was to od środka.

59:34.153 --> 59:36.531
Cieszę się, że się spotkaliśmy.

59:37.949 --> 59:41.286
Przez lata myślałem,
że tylko mi odpierdala.

59:43.746 --> 59:45.957
Ale tak nie było. Wiem to.

59:47.917 --> 59:50.420
Ale przychodząc tu… Wybaczcie.

59:50.503 --> 59:51.879
Nie płaczę. Chyba ty!

59:55.174 --> 59:58.303
Przy kamerach daruję.
Ponabijam się potem. Kocham cię.

59:59.762 --> 01:00:03.641
Musisz dbać o swoją psychikę.
Nie możesz tego dławić.

01:00:04.225 --> 01:00:06.352
Miło patrzeć na minę Briana.

01:00:06.436 --> 01:00:09.147
Jakby był inną osobą,
niż kiedy tu przyszedł.

01:00:09.230 --> 01:00:11.441
- To terapia grupowa.
- Tak.

01:00:11.524 --> 01:00:13.943
- Serio.
- Czujemy się bezpiecznie.

01:00:14.027 --> 01:00:17.363
- To strefa komfortu.
- Możemy być szczerzy.

01:00:17.447 --> 01:00:20.491
- Przeszliśmy to samo.
- Właśnie.

01:00:20.575 --> 01:00:24.120
Zdrowie psychiczne
jest równie ważne co fizyczne.

01:00:24.203 --> 01:00:26.956
W końcu to zrozumiałem.

01:00:27.540 --> 01:00:31.919
Ale dopiero po 19 latach,
kiedy poszedłem na terapię.

01:00:32.003 --> 01:00:33.129
Musiałem.

01:00:34.297 --> 01:00:37.050
Nie jestem superbohaterem.

01:00:37.133 --> 01:00:40.845
To też wyrzuty sumienia.
Szefie, był pan w Burger Kingu.

01:00:40.928 --> 01:00:43.598
Tommy, byłeś tam. On też.
Wszyscy tam byliśmy.

01:00:43.681 --> 01:00:48.394
I wciąż wraca ta myśl:
„Czemu my przeżyliśmy?”.

01:00:48.478 --> 01:00:51.314
Zginęło 23 policjantów,

01:00:51.397 --> 01:00:54.776
37 policjantów zarządu portów

01:00:54.859 --> 01:00:58.321
i 343 strażaków.

01:01:00.782 --> 01:01:03.242
Nie bez powodu Bóg dał nam pamięć.

01:01:03.743 --> 01:01:05.536
Pamiętamy o nich.

01:01:05.620 --> 01:01:07.246
Pamiętamy, co się stało.

01:01:07.330 --> 01:01:08.623
Nie zapomnimy.

01:01:10.500 --> 01:01:13.252
W miejscu, gdzie stały wieże WTC,

01:01:13.336 --> 01:01:16.631
stoi teraz Freedom Tower.

01:01:16.714 --> 01:01:21.678
Nie widziałem jej z takiej wysokości.
Jest majestatyczna.

01:01:21.761 --> 01:01:26.307
Cieszę się, że pokazaliśmy im,
gdzie mogą spieprzać.

01:01:26.391 --> 01:01:27.934
Bardzo się cieszę.

01:01:28.017 --> 01:01:29.435
Wszyscy żyjemy.

01:01:29.519 --> 01:01:32.480
Przetrwaliśmy w jednym kawałku.

01:01:32.563 --> 01:01:36.609
Cieszę się, że utworzyli miejsce pamięci

01:01:36.692 --> 01:01:38.861
o wszystkich ratownikach i cywilach,

01:01:38.945 --> 01:01:42.657
a także obcokrajowcach,
którzy zginęli tamtego dnia.

01:01:44.909 --> 01:01:48.496
To symbol siły i odporności.

01:01:48.579 --> 01:01:51.124
Padliśmy na deski, ale powstaliśmy.

01:01:51.207 --> 01:01:53.042
Jako miasto i państwo.

01:01:55.086 --> 01:01:57.588
Miejsce pamięci jest niezwykłe.

01:01:58.131 --> 01:02:03.177
Obrys budynków
z nazwiskami ofiar i wodospadem.

01:02:04.137 --> 01:02:06.264
- Piękny dzień.
- Owszem.

01:02:06.347 --> 01:02:07.640
Nie jak wtedy.

01:02:15.273 --> 01:02:16.941
- Tak?
- Jimmy Riches.

01:02:18.443 --> 01:02:21.404
Przed strażą był policjantem.
John Chipura.

01:02:21.487 --> 01:02:23.781
Znałeś wielu ze Staten Island.

01:02:23.865 --> 01:02:26.784
Chryste. Timmy McSweeney. No i Moira.

01:02:30.204 --> 01:02:32.039
Terroryzm to nie jeden zamach.

01:02:32.123 --> 01:02:37.420
To nieustanny stan
wyniszczania ludzi strachem,

01:02:37.503 --> 01:02:40.965
chorobami i obciążeniem psychicznym.

01:02:48.222 --> 01:02:52.185
Po przeciwnej stronie zła jest… miłość.

01:02:52.268 --> 01:02:56.355
Są ludzie, którym zależy.

01:02:58.274 --> 01:03:01.319
W wyniku tej tragedii
ludzie w całym kraju,

01:03:01.402 --> 01:03:04.405
a zwłaszcza w Nowym Jorku,
zjednoczyli się.

01:03:07.575 --> 01:03:10.912
To pokazało mi, na co nas stać.

01:03:59.001 --> 01:04:02.004
Napisy: Krzysztof Zając
s stać.
